Moje Chiny*

czyli kilka słów o Pekinie

<-- powrót

Wielki Mur ... ponoć jest to jedyny obiekt widziany z kosmosu... ponoć.

Dziś Wielki Mur jest bardzo zniszczony - to co ja widziałem, a Wy za chwile zobaczycie to odcinek który został odrestaurowany... no powiedzmy sobie prosto w oczy - został zbudowany od nowa ;)

Ogólnie - wrażenia na mnie nie zrobił - oczywiście pojawiła się myśl o tym jak wiele wysiłku kosztowało jego wzniesienie - niemniej jednak z wielkiego muru zrobiono szopkę - postawiony od nowa, błyszczący, z licznymi straganami oraz wielbłądmi na których można zrobić sobie zdjęcie, wygląda po prostu kiczowato. Oczywiście są odcinki które wciąż wyglądają naturalnie - lecz do nich często nie można się wogóle dostać - a często chronione są wręcz przez wojsko...

 

 

 

 

Refleksje....

1. Nie byłem w Chinach - byłem w Pekinie...

Pekin to miasto stali i betonu; nowoczesne, światowe, ekskluzywne... powrotu do szarej, smutnej, biednej (!!!) polskiej rzeczywistości nie był fajny. Od dziś "chińskie" nie kojarzy mi się z tandeta, lecz z eksluzywnością, porządkiem, pracowitością... Pekin 2008 będzie błyszczał - tylko na mnie robiły wrażenia trzy-poziomowe skrzyżowania, 6 pasmowe autostrady w środku miasta, czy tez najpopularniejsze u nich samochody BMW 7 i Audi A8 -ale tu tak po prostu jest....

 

2. Pekin jest zarazem bardzo kontrastowy

Gdyż, zaraz obok tych wieżowców rynek na którym można kupić szczura z grilla, znaleźć parking z 300 rowerami, czy tez porcje ryżu z kośćmi kurczaka za 5 juanow (zjadłem, przeżyłem :)

 

3. Turysta to....

Obcych dzieli się na 2 kategorie - albo rusek który kupuje ogromne ilości towaru - albo dojna krowa z której można zerznąć ile się da... moje szczęście polegało na tym ze język polski jest dla nich prawie taki sam jak rosyjski...

 

4. Kilka słów o słowach

Bariera językowa ogromna-oni znają swoje krzaczki - my swoje literki - ja znam "ni ha" oni "hello" - i na tym się kończy - no chyba ze pójdziemy na targ - wtedy hasła "frenda, frenda, du ju łona baj dzaket" słyszy się z częstotliwością bicia serca.

 

5. Socjalizm/Komunizm?

Jedyny ślad ich komunizmu to czerwona flaga narodowa - tak na prawdę są bardziej kapitalistyczni niż Polska - a wyznaczony porządek jest przestrzegany i respektowany. Oczywiście mam świadomość, że to co zobaczyłem to Pekin - a prawdziwe Chiny są gdzie indziej - w fabrykach przy Pekinie, w których pracują robotnicy, za głodowe stawki... Niemniej jednak Pekin robi takie a nie inne wrażenie - kapitalizm, przepych, nowoczesność... Jednakże osoby z którymi miałem okazje rozmawiać, mówiły że dopiero odwiedziny Szanghaju, HongKongu czy też Kantonu daje do myślenia... wtedy powrót do Pekinu zawsze kojarzy się z powrotem na prowincję...


  
Nie miałem dużo czasu, na chodzenie z aparatem jeszcze mniej, resztę zdjęć zrobię następnym razem.... Następnym razem - gdyż na pewno wrócę do Chin...  wtedy pewnie na dłużej...

 

 

 

P.S. Jedzenie pałeczkami jest naprawdę proste!

 

A to jedno z nielicznych zdjęć miasta... co chciałem pokazać? Chciałem pokazać to, że takie powstające wieżowce stoją tutaj co 200 m, liczba dźwigów w tym mieście przekracza liczbę wszystkich dźwigów w Polsce x 10.... no więc jak będziecie się pytać kto zużywa tyle stali to się nie pytajcie... Oni na dźwigi ją zużywają ;)