Moje Chiny*

czyli kilka słów o Pekinie

 

Sobotni ranek był dość nerwowy... Musiałem wstać dość wcześnie by dopakować się. Potem czekała mnie tylko podróż do Warszawy no i odprawa... Właściwie nie czułem, że za chwilę znajdę się po drugiej stronie kuli ziemskiej. Chwila w tym wypadku miała trwać 8.5h... Zdjęcie zrobione gdzieś nad Frankfurtem

Pobudka nastąpiła o 1 w nocy. Obudziło mnie słońce uderzające prosto w oczy. Właściwie była godzina 7 rano, niemniej jednak mój organizm wciąż funkcjonował w innej strefie. Lądowanie o 9:30 czasu lokalnego. Zimne - nie z powodu temperatury - dość nowoczesne lotnisko nie było przyjazne turyście. Pierwsze spotkanie ze służbami mundurowymi raczej wyrobiło we mnie poczucie zagrożenia - Policja była wszędzie, strój policyjny dawał raczej skojarzenia militarne.

Wyjście z lotniska i pierwsze zaskoczenie - tutaj nie ma chińskich samochodów - tu są te same samochody co w Europie, lecz częściej można spotkać te najdroższe... później okazało się, że 20% wszystkich samochodów to BMW 7 oraz Audi A8.... Nasz pojazd to Fiat Siena ze skórzanymi siedzeniami i całkiem przyjemnymi chromowanymi elementami dekoracyjnymi.

Droga z lotniska do centrum to około 30 min. Jedziemy cały czas gładka autostradą... 3-4 pasy ruchu, ciągłe skrzyżowania bezkolizyjne - no i porządek. Wzdłuż drogi teren zagospodarowany - posadzone rośliny, zapewne kwiaty które nie miały prawa kwitnąc o tej porze roku - ogólnie wrażenie czystości i schludności. Co jakiś czas na słupie można zauważyć kamerę. Dla mnie - turysty - sygnał oczywisty: widzimy Cię, obserwujemy Cię... bądź co bądź przyjechałem do kraju w którym obowiązuje reżim polityczny, a do tego komunizm (czy jak inni wolą socjalizm).

Hotel znajdował się w samym centrum - dzięki temu miałem wszędzie blisko. Standard na pierwsze oko - 4 gwiazdki - w porywach do 5... Ten dzień był dla mnie dość ciężki - chyba każdy domyśla się dlaczego - obudziłem się następnego dnia dość wcześnie

 

Widok z Hotelu oceńcie sami - nie będę ukrywać jednak, że najlepiej wyglądał właśnie o tej porze ;) - czyli o 5:35 czasu lokalnego (w Polsce była wtedy 22:35)

Nie będę zanudzać Was smakiem porannej hotelowej jajecznicy - niemniej jednak pierwsza wyprawa "w miasto" - raczej po omacku - z jednej strony chciałem "wreszcie" zobaczyć Chiny - z drugiej strony - cały czas miałem w pamięci kamery, policję, świadomość tego w jakim kraju przebywam....

Po Pekinie poruszamy się 2 rodzajami dróg - albo bezkolizyjne "autostrady" albo drogi pomiędzy owymi autostradami. Zacytuję tutaj wypowiedz jednej osoby, która jest przejaskrawiona - lecz właściwie ilustruje:

"W Pekinie jest więcej autostrad niż u nas w Polsce - razem z tymi projektowanymi" - i rzeczywiście można odnieść takie wrażenie - gdyż Pekin jest ogromy (15 mln ludnoœci) - a więc potrzebował szybkich, dużych, bezkolizyjnych dróg - dlatego 6 pasmowa (tutaj na zdjęciu 3 pasmowa + 2 pasy wjazdowe ze skrzyżowania) autostrada w środku miasta nie powinna dziwić - aczkolwiek - szokuje...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Prócz ogromnej liczby samochodów wciąż oczywiście spotykamy mnóstwo rowerów. Stoją one często na (!) parkingach dla rowerów...

Jak widać można też często zauważyć takie oto kontrasty - wspaniały wieżowiec - a pod nim...

...sprzedające pamiątki Mongolki...

 

Plac Tiananmen tak na prawdę to nic ciekawego... Prócz historii o której My wiemy, o której wiedzą mieszkańcy, a o której mają nie wiedzieć, jest to także miejsce w którym Mao Zedong - przewodniczący Partii Komunistycznej proklamował Chińska Republikę Ludową... ilość wycieczek odwiedzających to miejsce raczej wskazywała na to, że miejsce kojarzy im się z uwielbieniem niż słynnymi zamieszkami. Biznes kwitnie: "zrób sobie pamiątkowe zdjęcie, a my Ci je na miejscu wydrukujemy" ;)

dale

...lub najtańszy środek transportu ciężkiego ;)

Następna strona -->